środa, 13 listopada 2013

Biel ołowiowa

Do tematu bieli dawnych mistrzów będę z pewnością wracał i to nie jeden raz. Temat jest tak interesujący, że ciężko go wyczerpać jednym postem.


O tym antycznym pigmencie napisano chyba wszystko, prócz tego co może on zaoferować dzisiejszemu malarzowi. Na wielu forach internetowych powraca temat: jakiej bieli mamy używać. Tytanowa jest mocna, ale słabo schnie, cynkowa się kruszy i jest nietrwała, ołowiowa schnie szybko ale jest toksyczna. Tak naprawdę każda z tych trzech, ogólnie dostępnych farb ma swoje wady i zalety. Dlaczego dzieje się tak, że obecnie najrzadziej spotykana i używana biel ołowiowa, dostępna przez setki lat, obecnie ma problem żeby wrócić pod strzechy malarzy? Komu zależy na tym, żeby wycofana została z użycia całkowicie? Dzięki doświadczeniom naukowców działających na polu konserwacji, dziś wiemy, że tylko dzięki specyficznym właściwościom bieli ołowiowej obrazy dawnych mistrzów, nawet te pięciuset letnie, przetrwały do naszych czasów. Okazuje się bowiem, że jeden z komponentów tej bieli, wodzian ołowiu, rozpuszcza się w kwaśnym oleju i tworzy tzw. mydło ołowiowe, substancję bardzo elastyczną i osłonową. Tą właściwość widzimy patrząc na grube warstwy bieli nie naruszone i nie popękane. W przeciwieństwie do gruby impastów, kładzionych niemalże szpachlowo, cienkie warstwy laserunków i warstw namalowanych inną farbą, są jedną wielką siatką popękań i wykruszeń. Zapobiegawczą właściwością tej farby jest zabezpieczanie mniej trwałych pigmentów, takich jak vermilion czy naturalne laki, przed niszczącym działaniem promieniowania słonecznego. Najważniejszą cechą bieli ołowiowej, cenioną przez malarzy pracujących warstwowo, jest jej szybkość schnięcia. Farba potrafi następnego dnia od nałożenia na płótno być sucha.

Ucieranie zasadowego węglanu ołowiu z olejem lnianym

O powyższych rzeczach każdy dobrze zorientowany malarz zdaje sobie sprawę. Informacje te znajdziemy w niemal każdej książce o farbach. Przyjrzyjmy się natomiast tym informacjom, których nie znajdziemy w oficjalnej literaturze, a które wypływają od pasjonatów tematu.

1. Biel ołowiowa bieli ołowiowej nie równa. Każdy chemik wie jak powstaje wodorowęglan ołowiu. Opary kwasu octowego atakują ołów metaliczny, a krążący dwutlenek węgla zamienia powstały octan ołowiu (silna trucizna) w węglan ołowiu. Od tego czy będzie to zasadowy węglan ołowiu (odpowiedni dla malarza) zależy wiele drobnych czynników: temperatura, poziom wilgoci, dostęp tlenu i przebieg procesu.

I tak w podobnym procesie powstać mogą dwa różne produkty, jeden kryjąco-biały, drugi brudny, przezroczysty.

Od czasu kiedy korzystano ze stare metody holenderskiej, w której udział brały: ocet i końskie odchody, producenci wynaleźli wiele szybszych metod, które w przeciwieństwie do poprzednich zabierały mało czasu (proces holenderski trwała od 3 do 6 miesięcy).
 Jedynie proces niemiecki przebiegał podobnie do holenderskiego. Francuskie i angielskie metody produkcji opierały się na dużej czystości materiału wyjściowego: tlenku ołowiu. Tlenek poddawany był lekkiemu zwilżeniu kwasem octowym i natychmiast przemieniany w węglan ołowiu przy pomocy dwutlenku węgla. Zaletą była szybkość uzyskiwania produktu naprawdę czystego, wadą duża przezroczystość, za którą odpowiedzialna była mała zawartość wodzianu ołowiu (który odpowiada nie tylko za wspomnianą wcześniej elastyczność, ale też za kryjące właściwości, a którego powinno być ok. 30% w bieli).

Kobieta pracująca przy produkcji bieli ołowiowej w XIX wieku


Około sto lat temu najnowsze odkrycia pozwoliły na uzyskiwaniu bieli ołowiowej w procesie szybkim, tzw. elektrolitycznym. Przez dwie elektrody płynie prąd, wszystko zanurzone jest w elektrolicie utworzonym z różnych soli lub wodorotlenków. Utworzony produkt poddaje się działaniu kwasu węglowego.
Produkt uzyskuje się szybko i sprawnie, ale właściwości kryjące pozostawiają wiele do życzenia.

Obecnie resztki produkcji skupione są wokół tej właśnie metody. Wytwarzana najczęściej w Chinach, gdzie produkt jest czysty w zaledwie 80 procentach. Producenci farb kupujący ten pigment muszą tworzyć blendę składająca się z węglanu ołowiu (już może nawet nie zasadowego?) i kryjącego dwutlenku tytanu. Wystarczy zaledwie 5 procent bieli tytanowej, żeby znacznie poprawić właściwości kryjące każdej innej farby.

O tym się nie mówi i nie pisze, ale to oczywiste.


2. Wiele zależy od czystości ołowiu z jakiego robiona jest biel ołowiowa. Stare podręczniki podają, że biel ta może mieć lekkie zabarwienie kolorystyczne idące w kierunku różu lub żółcieni. Na takie nacechowanie kolorystyczne wpływ ma właśnie czystość metalu. Jeśli produkt jest zanieczyszczony srebrem może być lekko różowy. Dlatego tak ważne jest korzystanie z ołowiu odsrebrzonego, odcynkowanego i odmiedziowanego.
 Co mnie osobiście zadziwiło w czasie porównywania produktu dzisiejszego z tym uzyskanym w procesie antycznym, to różnica w czystości barwy. Naprawdę niewielu producentów dawnej wersji bieli ołowiowej jest w stanie uzyskać naprawdę czysty pigment. Jak już wspomniałem składa się na to wiele czynników pobocznych działających podczas procesu głównego. Może się zdarzyć, że podczas procesu długotrwałego siarkowodór czy inne związki siarki zaatakują osadzającą się węglan i spowodują przebarwienia i ciemnienie. Również owady i pleśnie sporo mogą namieszać.

3.Oczyszczanie gotowego produktu jest nie mniej ważne niż zapewnienie odpowiednich warunków podczas procesu. Wielu malarzy dawnych wieków, oczyszczało pigment na ile się dało. Produkt na pewno nie był tak czysty jak dzisiejsza tubowana biel tytanowa, o tym mowy nie ma. Jestem w stanie zaryzykować twierdzenie, że była bliższa jaśniutkiej szarości lub właśnie wpadała w inny kolor. Niektórzy nazywają tą biel, opalizującą. W zależności od natężenie światła i kąta padania, biel ta zdaje się różnie "świecić".

4. Obecnie uzyskiwana biel posiada zupełnie inny obraz mikroskopowy. Znaczenie ma tu długość trwania procesu uzyskiwania bieli. Nowoczesnej odmiany nie trzeba rozcierać, żeby uzyskać odpowiedniej wielkości cząsteczki. Biel dawnych mistrzów, wymagała ucierania przez około pół godziny (doskonale nadawała się do nakładania gęstych impastów w stylu Rembrandta) lub parę godzin (jakość odpowiednia do malarstwa miniaturowego i detalicznego w stylu Eycka), z tym że długie ucieranie daje farbę bardziej kryjącą.

Rekonstrukcja mikroskopowego wyglądu bieli ołowiowej

5. Poruszmy temat szybkości schnięcia. Biele ołowiowe nowoczesne, schną zdecydowanie wolniej niż dawne. Wpływa na to pobór oleju w trakcie ucierania pigmentu na farbę. Biele nowoczesne z mniejszą ilością wodzianu ołowiu pobierają go znacznie więcej, od kilkunastu do kilkudziesięciu gram na sto gram pigmentu (np. 25g oleju na 100g pigmentu). Biele dawne mogły brać od 8 do 15 gram oleju i tworzyć plastyczną farbę nadającą się do rozprowadzania. Biel dawna ucierana najpierw na wodzie, potem na oleju, może go wziąć jeszcze mniej. Zachodzi jednak niebezpieczeństwo proszkowania się farby zaschniętej. Biel ołowiowa nakłada była przez mistrzów w ten sposób, jeśli wymagana była jej najwyższa czystość i świetlistość w ostatecznych retuszach. Jej nazwijmy to od-olejanie następowało również wtedy, kiedy olej z farby przenikał do spodnich warstw obrazu lub do zaprawy gruntowej. 


Korozja zwoju ołowiowego w procesie uzyskiwania bieli ołowiowej dawną metodą. Charakterystycznie rozwarstwienia, powodujące odpadanie płatków, zwanych z języka angielskiego flakes, stąd biel ołowiowa nazwana jest Flake White.



Co może malarzowi XXI wieku zaoferować biel ołowiowa? W Polsce już chyba zapomniano o tej farbie. Za oceanem malarze płaczą, że ceny bieli ołowiowej, Flake White, Cremnitz White stale rosną, a farba jest coraz rzadziej dostępna w sklepach dla plastyków.
 Malarze nie chcą malować niczym innym, Lead White (biel ołowiowa) uważają za niezastąpioną, zwłaszcza przy malowaniu portretów. Uważają, że dostępne tytanowe, cynkowe i ich miksy nie nadają się do tego, są zbyt mocne i niszczą kolorystykę innych pomieszanych z nimi kolorów. Cóż ja mogę dodać? Da się malować tym co oferują nam producenci, ale to już nie to samo. Kto nigdy nie malował mając na palecie biel ołowiową nie zrozumie, tego który krzyczy: oddajcie nam biel ołowiową! Przepisy zaciskają pętle na producentach farb i eliminują wszystko co toksyczne ze środowiska. Ze środowiska malarskiego znikną niedługo kadmy, albo będą tak samo drogie jak obecnie tubka cynobru. Czym będziemy malować? Ja już się boję co wymyślą!
 

5 komentarzy:

  1. Witaj, no,no zdolnego grafika znalazłam. Prawdziwy talent.
    Takich wiadomości chciałabym widzieć na forum.
    Pięknie, że rozwijasz ten temat "Techniki dawnych mistrzów"
    podparty obrazami i fotkami.
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Tereso, dziękuję, że zechciałaś odwiedzić bloga, a także, za zamieszczenie informacji na swoim forum. Blog powoli się rozrasta, stopniowo będę dodawał nowe posty z ciekawostkami i informacjami dla miłośników dawnego malarstwa. Zapraszam do częstych odwiedzin!
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak czytam o tych barwnikach nieorganicznych i mogę powiedzieć tylko tyle, że jak się jest chemikiem i ma się wiedzę jak wykonywać syntey, to na prawdę te barwne pigmenty można zrobić tanim kosztem ( duzo z nich). Przegladałem ceny i uważam, że są z kosmosu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Łukaszu dzięki. Trzeba jeszcze wspomnieć o tym, żeby uważać, bo przy tego rodzaju pracy można siebie i innych zatruć. Jest literatura, która porusza takie tematy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Inwestuję tylko i wyłącznie w farby za pośrednictwem www.cromadex.pl, oferują znakomite rozwiązania.

    OdpowiedzUsuń

Translate